Obudziłem się, spojrzałem na burdel który panował w pokoju ,chwyciłem telefon była 12:34.Wstałem ogarnąłem się i zszedłem do salonu ku mojemu zdziwieniu chłopacy siedzieli zapłakani tuląc się do siebie.
-Ej chłopaki co jest?-Spytałem zdziwiony.
-Co jest?!Ty się kurwa pytasz co jest?! Mam ochotę Cie zabić,to jest !-Niall podszedł do mnie krzyczał popychając mnie na ścianę kiedy wymierzał cios w moją twarz Harry złapał go za rękę.-Zostaw nie warto.-Wydukał ocierając łzę.
-Ktoś mi powie co się dzieje?! Chciałbym wiedzieć za co chcesz mnie pobić idioto!-Wrzasnąłem wywołując jeszcze bardziej nerwową atmosferę.-I gdzie do cholery jest Vanessa ?!-Dodałem.Kiedy tylko usłyszeli ''Vanessa'' jeszcze bardziej wybuchnęli płaczem Louis wtulił się w Harry'ego a Niall w Liam'a.
-Vanessa nie wróciła na noc. Nie wiedzieliśmy co z nią jest .Ty spałeś więc ja odebrałem twój telefon nic nie mówiłem a facet ,który dzwonił powiedział ,że mają Vanesse ,że już nigdy jej nie zobaczysz , że jej śmierć będzie karą za to co zrobiłeś za to co jesteś mu winien i... i... powiedział ,że masz wybrać ,albo twoja śmierć ,albo Vanessy.-Niall mówił do mnie zacinając się przez łzy jednak zrozumiałem wszystko.Wiem kto to , wiem czego chce ,chce mojej śmierci.Chwyciłem telefon i wystukałem na klawiaturze drżącymi rękoma numer do gościa ,który ma teraz Van.Kilka sygnałów-odebrał.
-Zostaw Vanesse w spokoju! Wypuść ją ty sukinsynu! To sprawa wyłącznie między nami!-krzyczałem na niego jak opętany.-Żałosny jesteś.Twoja lalunia zapłaci za to co zrobiłeś. Zapłaci za wszystkie twoje błędy Zayn... za wszystkie...
-Nawet tak nie mów ! Co mam zrobić żebyście ją wypuścili ?!
-Chcesz umrzeć za jakąś dupę?Czyżby Malik spoważniał ? Mam Ci gówniarzu przypomnieć ile razy ją zdradziłeś?No,no policz sobie ile razy ją zdradziłeś...dużo prawda ?A teraz zamknij ten wymodelowany ryj i słuchaj.Moja siostra przez Ciebie nie żyję , więc twoja kochana laseczka skończy tak samo... no może z drobną różnicą.
-Co ! Zdrady mi wybaczała , zresztą co Cie to obchodzi ! Przecież twoja siostra się zabiła , ja jej nic nie zrobiłem ! Jaką różnicą !?
-To twoja wina ,że się zabiła zostawiłeś ją i to dla tej suki ,która teraz Cierpi tak jak cierpiała moja siostra !Różnica ?Jaką różnicą? Taką ,że tą twoją Vaneskę będzie bolało dużooo bardziej!
-Nie dotykaj jej! Nie masz prawa jej nic zrobić ! Ona jest niewinna nie mieszaj jej w to !
-Zajęła miejsce mojej siostry!Wiesz chyba przyjemniej było by patrzeć jak ty zdychasz .To co przyjedziesz tutaj i umrzesz zamiast niej , czy chcesz się pożegnać ze swoją ślicznotką ?
-Dam Ci , tyle kasy ile chcesz ,tylko ją zostaw ?!
-Nie chce kasy Malik , chce twojej śmierci... Chce śmierć was obojga.
-Psychol!
-Zayn !Zayn jestem w jakimś lesie ,dom! Dom w lesie !Zayn ratun.... -Słyszałem krzyk Van krzyczała do mnie po chwili w moich uszach było słychać już tylko dźwięk oznaczający ,że ten sukinsyn odłożył telefon .
Chłopacy tępo wpatrywali się we mnie .Gubili się ja też się gubiłem.
-Zan kurwa !Co tu się dzieje o co chodzi !Dlaczego on chce zabić Vanessę!-Harry nie wytrzymał napięcia krzyczał na mnie bym wszystko wyjaśnił.Każdy uważa ,że nie kocham Van ,że jest tylko kolejną zabawką.Nie,nie prawda kocham ją , a zdrady były tylko wynikiem mojego charakteru.Oddałbym za nią życie...Oddam za nią życie.
-Pamiętacie Kate , moją poprzednią dziewczynę ? Zdradzałem ją , bardzo często nie układało nam się w końcu poznałem Vanessę poraz pierwszy się zakochałem , naprawdę się zakochałem.Powiedziałem Kate,że to koniec ona popełniła samobójstwo kila dni później.Facet który porwał Van jest jej bratem chce ją zabić ,żebym wiedział jak to jest stracić kogoś bliskiego obwinia ją za to ,że zostawiłem jego siostrę.Przez jakiś czas wystarczała mu kasa którą dostawał ode mnie jednak z czasem zaczął żądać żebym zerwał z Vanessą,by ona zabiła się tak jak jego siostra-Nie zgodziłem się. Przez ostatnie kilka tygodni szantażował mnie, dowiedział się o próbie samobójczej Vanessy , mówił że zabije ją . Lekceważyłem to do teraz.Tak jak słyszeliście ,albo zginę ja albo Van. Przepraszam was chłopaki ,ale szukajcie kogoś do zespołu na moje miejsce i opiekujcie się nią .-Płakałem jak dzieciak nie pozwolę jej umrzeć za moje błędy.
-Zayn żartujesz ?! Idź na policję ! Nie możesz odejść !-Podeszli do mnie wszyscy i przytulili mnie mocno.Ostatni raz czułem zapach każdego z nich .Ostatni raz widziałem piękne loczki Harry'ego , ostatni raz widziałem uśmiech Louis'a , oczy Niall'a , ostatni raz poczułem bezinteresowną pomoc Liam'a . Będzie mi ich brakowało.Kiedy chciałem wyciągnąć telefon Liam złapał mnie za rękę.-Ona krzyczała coś o domu w lesie. Kiedy byłeś z Kate byliście na wakacjach , czy to nie aby przypadkiem tam ?
-Liam , masz racje to może być tam ! -W moich oczach zabłysnęły małe iskierki.Wyciągnąłem kluczyki i pojechałem na komisariat.Opowiedziałem wszystko Policji , zaplanowaliśmy akcję. Wsiadłem do mojego czarnego samochodu radiowóz jechał tuż za mną.Dojechałem do lasu zobaczyłem ten dom , jego samochód.Podszedłem do drzwi wyciągnąłem telefon i zadzwoniłem do niego po chwili stał już przede mną otworzył drzwi i głupkowato się uśmiechnął .
-Nie wejdę tam. Zabij mnie tutaj ,ale najpierw ją puść ! Daj mi się z nią pożegnać !-Spojrzałem na niego miał w oczach pustkę był zimny jak lód.
-Wcale nie chcę żebyś tam wchodził , chcę wyprowadzić twoją księżniczkę . Niech patrzy jak zdychasz!- Otworzył drzwi jeszcze szerzej ujrzałem Vanessę moją kochaną Van. Miała ręce związane sznurem miała na twarzy ślady po uderzeniach i zaschniętą krew dla mnie nadal była piękna. W jej oczach widziałem strach. Próbowała się wyrwać by mnie przytulić ,wiedziała co chcę zrobić chciała się ze mną pożegnać nie wiedziała co planuje Policja.Gdy po raz kolejny chciała się wyrwać dostała w twarz , upadła na ziemię , Odruchowo krzyknąłem na tego sukinsyna wtedy wkroczyła policja zakuli go w kajdanki i wpakowali do radiowozu.Jeden z policjantów rozwiązał ręce Vanessie pomimo tego iż przeżywała to wszystko przeze mnie rzuciła mi się na szyję przeraźliwie płacząc, gładziłem ją po jej pięknych długich włosach. Wsiedliśmy do samochodu jechałem tuż za radiowozem , nie chciała iść do szpitala bała się.-To nie koniec Zayn...-Wyszeptała nadal łkając.
-Koniec kochanie złapali go , już nic nam nie grozi.-Jedną ręka złapałem jej dłoń, drugą trzymałem kierownicę.
-Zayn , ale ich było dwóch ... -Powiedziała już trochę głośniej .
-Jesteś pewna ? -Spojrzałem na nią z przerażeniem.
-Jestem pewna , to nie koniec to dopiero początek ... -Znów cho szeptała.
Dojechaliśmy pod komisariat , właśnie wyprowadzali go z radiowozu.
-To nie koniec Malik! Twoja laska jeszcze będzie martwa ! I ty też ! -Krzyknął do nas popatrzyliśmy na siebie Vanessa złapał mnie za rękę . Miała rację to nie koniec ... to początek.
********************************
Mam nadzieje ,ze się wam podoba chociaż ja nie jestem zadowolona z tego rozdziału : /