Nie wiem jakim cudem,ale mam już 1000 wyświetleń bloga dziękuje wam z całego serducha kocham was <3
+ Pojawiła się nowa zakładka czyli ''Informowani'' napiszcie w komentarzu jeśli chcecie być informowani o nowym rozdziale + podajcie sposób w jaki was informować (twitter,gg,blog,wiadmość e-mail,wybór należy do was ^ ^ )
poniedziałek, 31 grudnia 2012
Rozdział 4.
*Oczami Harry'ego*
-Gdzie idziesz Harry?-Spytała Vanessa,gorączkowo tupiąc nogą o drewnianą podłogę.
-Idę szukać Zayn'a.-Przeczesałem ręką włosy,patrząc raz na dziewczynę,raz na Louisa.
-Nigdzie nie idziesz Harry!-Louis zaprotestował stanowczym,ale łamiącym się głosem.Bał się o mnie...
-Louis,daj spokój.Nic mi nie będzie,to nie o mnie tu chodzi,a o Zayn'a.-Podszedłem do chłopaka i pogłaskałem,go po policzku.W jego oczach pojawiły się łzy.
-Harry,ale Oni są niebezpieczni,wezwijmy policję.Harry,proszę.To nie twoja sprawa,Hazz.-Lou z trudem powstrzymując płacz,zrzucił moją dłoń ze swojego policzka.
-Louis,to moja sprawa,bo to mój przyjaciel!-Uniosłem lekko głos,widząc oburzoną a zarazem pełną żalu i smutku twarz chłopaka.
-Rób co chcesz.-Wyszeptał i pobiegł do naszej sypialni.
-Pójdę do niego.-Vanessa zbliżyła się do schód i obdarowała mnie smutnym spojrzeniem.-Nie musisz się narażać Harry,On nas okłamał.Poszedł niby tylko na zakupy...
-Nie idź.-Pociągnąłem dziewczynę za nadgarstek,tym samym odsuwając ja od schód.-Louis,nie jest już dzieckiem,a zachowuję się jak...po prostu,go zostaw ok?Przejdzie mu.A co do Zayn'a.Kłamał,owszem,ale wiesz,wszyscy wiemy dobrze dlaczego.-Przytuliłem Ją,miałem już wyjść,gdy jednak coś mi się przypomniało,Zayn mówił kiedyś,że ma zapasową broń,powiedział mi to w tajemnicy,zapasowa broń,zapasowa broń...tylko gdzie Ona kurwa była?A,tak już wiem,w pudełku,pod łóżkiem.
Wbiegłem po schodach,prosto do pokoju Zayn'a.Zajrzałem pod łóżko.Znalazłem pudełko,a w nim broń.Schowałem,ją do kieszeni bluzy i już po chwili wyszedłem z pokoju Malika.Tuż przy schodach zatrzymałem się i cofnąłem do naszej sypialni.Uchyliłem lekko drzwi.Louis,leżał na łóżku,cicho popłakując.
Dlaczego On się tak o mnie martwi?Idiota,ale za to go kocham.Zamknąłem drzwi i zszedłem na dół,wyszedłem z domu i zupełnie nie wiedziałem,gdzie mam iść.
Stałem przed domem,zastanawiając się,jak Ja mam go znaleźć kiedy nie wiem zupełnie nic?Nie wiem,gdzie poszedł,nie wiem po co i nie wiem czy wróci.
Dochodziła 3 w nocy,a ja wciąż błąkałem się po Londynie,pistolet w kieszeni stawał się coraz cięższy.Mój telefon zaczął dzwonić.
-Słucham?-Odebrałem rozglądając się dookoła.
-Zayn,Zayn jest w szpitalu,my przyjechaliśmy tu do niego,Harry,Oni go postrzelili.-Dziewczyna płakała,była totalnie roztrzęsiona.
-Daj mi Liam'a do telefonu,dobrze?-Mówiłem powoli,starając się nie panikować.
-Harry,tu ja Liam,czy Zayn dzwonił do Ciebie na ten numer?Jakiś czas temu?-Nie wiedziałem o czym Payn'e mówił.
-Tak,dzwonił,ale o co chodzi Liam?
-Zaraz,jak się rozłączysz, wyrzuć kartę Sim,i przyjdź do szpitala,może Cię jeszcze nie namierzyli.
-Co Liam,o czym ty do kurwy,mówisz?
-Mają,jego telefon wiedzą,gdzie jesteśmy,rozumiesz?Dlatego Dzwonimy z nowej karty,żeby się nie zorientowali,rozumiesz?
-Okey,ale Liam,kurwa w co Oni się bawią?
-Harry,możesz przestać zadawać pytania ruszyć dupę i tu przyjechać zanim rozwalą Ci łeb,bo wiedzą gdzie jesteś?!!
-Dobra.-Rozłączyłem się,wyrzuciłem kartę i wróciłem do domu.Chwyciłem kluczyki i również pojechałem do szpitala.
Jedna z pielęgniarek powiedziała mi,gdzie mam iść.Znajdowałem się już na właściwym korytarzu.
-Co z nim?-Wydyszałem,gdy podszedłem bliżej przyjaciół.
-Harry,nic ci nie jest?!-Louis,poderwał się z krzesła i podbiegł do mnie mocno mnie przytulając.
-Nic mi nie jest,głupku mówiłem Ci,że nic mi nie będzie.-Chciałem,go od siebie odsunąć,ale on przywarł do mnie jeszcze mocniej.Wkładając rękę do mojej kieszeni.
-Harry,co to ma kurwa znaczyć?!-Krzyknął,wyciągając pistolet z mojej kieszeni,wszyscy spojrzeli na mnie.
-Louis,oddaj to.Co cię,to kurwa obchodzi?!-Wrzasnąłem wyrywając mu pistolet i chowając z powrotem do bluzy.
-Wybacz,że interesuje mnie,to że mój chłopak ma broń!-Nerwowo tupał noga,a oczy wszystkich przyjaciół skierowane były nadal na nas.
-Zamknij się Louis!Nie wszyscy muszą,o tym wiedzieć,to nie jest nawet moja broń!-Zdenerwowany,chwyciłem go z całej siły za nadgarstki i pchnąłem na ścianę.-Choć raz w swoim pierdolonym żałosnym życiu się zamknij!-Wrzasnąłem najgłośniej jak umiałem,Louis zadrżał,a z jego oczu popłynęły łzy.Wyszarpał swoje nadgarstki z mojego uścisku.Strzelił mi siarczysty policzek i wybiegł,ze szpitala.
-Kurwa!-Uderzyłem pięścią w ścianę osuwając się na zimne kafelki.
-Będzie do...-Liam poszedł do mnie chcąc mnie pocieszyć.
-Nic,nie mów.-Wysyczałem i odepchnąłem od siebie Liam'a.Siedzieliśmy tak,czekając,na jakieś wieści.
Liam nerwowo stukał palcami o kolano,Niall milczał,Vanessa płakała,Zayn prawdopodobnie umierał,a Ja spierdoliłem mój związek...cudownie
*Hej i jak podoba się rozdział?Wiem,że jest on napisany inaczej niż poprzednie,ponieważ jest w nim więcej o związku Harry'ego i Louisa niż o Zayn'ie i Van,ale miałam taki pomysł,by nie ograniczać się tylko do zamkniętej sfery Zayn'a i Van :) Mam nadzieje,że wam się podoba i myślę,że następny rozdział,pojawi się szybko :)
-Gdzie idziesz Harry?-Spytała Vanessa,gorączkowo tupiąc nogą o drewnianą podłogę.
-Idę szukać Zayn'a.-Przeczesałem ręką włosy,patrząc raz na dziewczynę,raz na Louisa.-Nigdzie nie idziesz Harry!-Louis zaprotestował stanowczym,ale łamiącym się głosem.Bał się o mnie...
-Louis,daj spokój.Nic mi nie będzie,to nie o mnie tu chodzi,a o Zayn'a.-Podszedłem do chłopaka i pogłaskałem,go po policzku.W jego oczach pojawiły się łzy.
-Harry,ale Oni są niebezpieczni,wezwijmy policję.Harry,proszę.To nie twoja sprawa,Hazz.-Lou z trudem powstrzymując płacz,zrzucił moją dłoń ze swojego policzka.
-Louis,to moja sprawa,bo to mój przyjaciel!-Uniosłem lekko głos,widząc oburzoną a zarazem pełną żalu i smutku twarz chłopaka.
-Rób co chcesz.-Wyszeptał i pobiegł do naszej sypialni.
-Pójdę do niego.-Vanessa zbliżyła się do schód i obdarowała mnie smutnym spojrzeniem.-Nie musisz się narażać Harry,On nas okłamał.Poszedł niby tylko na zakupy...
-Nie idź.-Pociągnąłem dziewczynę za nadgarstek,tym samym odsuwając ja od schód.-Louis,nie jest już dzieckiem,a zachowuję się jak...po prostu,go zostaw ok?Przejdzie mu.A co do Zayn'a.Kłamał,owszem,ale wiesz,wszyscy wiemy dobrze dlaczego.-Przytuliłem Ją,miałem już wyjść,gdy jednak coś mi się przypomniało,Zayn mówił kiedyś,że ma zapasową broń,powiedział mi to w tajemnicy,zapasowa broń,zapasowa broń...tylko gdzie Ona kurwa była?A,tak już wiem,w pudełku,pod łóżkiem.
Wbiegłem po schodach,prosto do pokoju Zayn'a.Zajrzałem pod łóżko.Znalazłem pudełko,a w nim broń.Schowałem,ją do kieszeni bluzy i już po chwili wyszedłem z pokoju Malika.Tuż przy schodach zatrzymałem się i cofnąłem do naszej sypialni.Uchyliłem lekko drzwi.Louis,leżał na łóżku,cicho popłakując.
Dlaczego On się tak o mnie martwi?Idiota,ale za to go kocham.Zamknąłem drzwi i zszedłem na dół,wyszedłem z domu i zupełnie nie wiedziałem,gdzie mam iść.
Stałem przed domem,zastanawiając się,jak Ja mam go znaleźć kiedy nie wiem zupełnie nic?Nie wiem,gdzie poszedł,nie wiem po co i nie wiem czy wróci.
Dochodziła 3 w nocy,a ja wciąż błąkałem się po Londynie,pistolet w kieszeni stawał się coraz cięższy.Mój telefon zaczął dzwonić.
-Słucham?-Odebrałem rozglądając się dookoła.
-Zayn,Zayn jest w szpitalu,my przyjechaliśmy tu do niego,Harry,Oni go postrzelili.-Dziewczyna płakała,była totalnie roztrzęsiona.
-Daj mi Liam'a do telefonu,dobrze?-Mówiłem powoli,starając się nie panikować.-Harry,tu ja Liam,czy Zayn dzwonił do Ciebie na ten numer?Jakiś czas temu?-Nie wiedziałem o czym Payn'e mówił.
-Tak,dzwonił,ale o co chodzi Liam?
-Zaraz,jak się rozłączysz, wyrzuć kartę Sim,i przyjdź do szpitala,może Cię jeszcze nie namierzyli.
-Co Liam,o czym ty do kurwy,mówisz?
-Mają,jego telefon wiedzą,gdzie jesteśmy,rozumiesz?Dlatego Dzwonimy z nowej karty,żeby się nie zorientowali,rozumiesz?
-Okey,ale Liam,kurwa w co Oni się bawią?
-Harry,możesz przestać zadawać pytania ruszyć dupę i tu przyjechać zanim rozwalą Ci łeb,bo wiedzą gdzie jesteś?!!
-Dobra.-Rozłączyłem się,wyrzuciłem kartę i wróciłem do domu.Chwyciłem kluczyki i również pojechałem do szpitala.
Jedna z pielęgniarek powiedziała mi,gdzie mam iść.Znajdowałem się już na właściwym korytarzu.-Co z nim?-Wydyszałem,gdy podszedłem bliżej przyjaciół.
-Harry,nic ci nie jest?!-Louis,poderwał się z krzesła i podbiegł do mnie mocno mnie przytulając.
-Nic mi nie jest,głupku mówiłem Ci,że nic mi nie będzie.-Chciałem,go od siebie odsunąć,ale on przywarł do mnie jeszcze mocniej.Wkładając rękę do mojej kieszeni.
-Harry,co to ma kurwa znaczyć?!-Krzyknął,wyciągając pistolet z mojej kieszeni,wszyscy spojrzeli na mnie.
-Louis,oddaj to.Co cię,to kurwa obchodzi?!-Wrzasnąłem wyrywając mu pistolet i chowając z powrotem do bluzy.
-Wybacz,że interesuje mnie,to że mój chłopak ma broń!-Nerwowo tupał noga,a oczy wszystkich przyjaciół skierowane były nadal na nas.
-Zamknij się Louis!Nie wszyscy muszą,o tym wiedzieć,to nie jest nawet moja broń!-Zdenerwowany,chwyciłem go z całej siły za nadgarstki i pchnąłem na ścianę.-Choć raz w swoim pierdolonym żałosnym życiu się zamknij!-Wrzasnąłem najgłośniej jak umiałem,Louis zadrżał,a z jego oczu popłynęły łzy.Wyszarpał swoje nadgarstki z mojego uścisku.Strzelił mi siarczysty policzek i wybiegł,ze szpitala.
-Kurwa!-Uderzyłem pięścią w ścianę osuwając się na zimne kafelki.
-Będzie do...-Liam poszedł do mnie chcąc mnie pocieszyć.
-Nic,nie mów.-Wysyczałem i odepchnąłem od siebie Liam'a.Siedzieliśmy tak,czekając,na jakieś wieści.
Liam nerwowo stukał palcami o kolano,Niall milczał,Vanessa płakała,Zayn prawdopodobnie umierał,a Ja spierdoliłem mój związek...cudownie
*Hej i jak podoba się rozdział?Wiem,że jest on napisany inaczej niż poprzednie,ponieważ jest w nim więcej o związku Harry'ego i Louisa niż o Zayn'ie i Van,ale miałam taki pomysł,by nie ograniczać się tylko do zamkniętej sfery Zayn'a i Van :) Mam nadzieje,że wam się podoba i myślę,że następny rozdział,pojawi się szybko :)
sobota, 10 listopada 2012
Rozdział 3.
*Oczami Zayna*
Minęło już parę tygodni odkąd odzyskałem Vanesse. Jenak wspólnik,tego faceta dawał o sobie znać.Nie mówiłem nic Van i nie powiem...
Tego dnia,to ja wstałem pierwszy spojrzałem na leżącą obok mnie dziewczynę i ucałowałem ją delikatnie w czoło.Byłem niemal pewny,że widzę ją ostatni raz.Przebudziła się i spojrzała na mnie zaspanym wzrokiem z uśmiechem na ustach.
-Już wstałeś?-Spytała patrząc mi głęboko w oczy,wyczuła mój strach,wyczuła,że coś jest nie tak.
-Amm..tak muszę wyjść,...do sklepu.-Skłamałem.Skłamałem,ale co miałem powiedzieć ''Hej kochanie,dziś widzisz mnie ostatni raz ponieważ wspólnik faceta, który Cię wtedy porwał chce kasy a wiem,że to podstęp i już nie wrócę''?Nie,nie to by było zbyt drastycznie nieprawdaż?Dziewczyna patrzyła na mnie podejrzliwie.
-Kłamiesz,-westchnęła.-Czuje,że kłamiesz.-Dodała i posłała mi smutne spojrzenie.
-Kochanie,wydaje Ci się.-Grałem na czas,odpuści.
-Przestań!Znów,to robisz Zayn?Znów chcesz kłamać,chcesz mnie oszukiwać?-Łzy zbierały się w jej oczach.'Gdybyś tylko wiedziała,że nigdy nie przestałem kłamać,ale przecież Cię kocham...' pomyślałem.
-Kochanie uspokój się.Nie oszukuję,obiecuje ci.-Złapałem jej delikatną dłoń i przyłożyłem ją sobie do policzka-Obiecuje..-Wyszeptałem. Jestem pieprzonym kłamcą,chujem i kłamcą !
-Eh,-Westchnęła patrząc w moje tęczówki.
Pocałowałem ją i wyszedłem z pokoju.W salonie byli już wszyscy chłopcy.Patrzyłem na nich stojąc w korytarzu.
-Do zobaczenia !-Rzuciłem trzaskając drzwiami.Kogo ja oszukuję?Więcej ich nie zobaczę.
Przerażony szedłem w wyznaczone miejsce.Stara,opuszczona kamienica,no tak typowe.
-No,no,no kogo mu tu mamy Pan Malik- Z szyderczym uśmiechem podszedł do mnie.-Masz kasę?
-Mam.-Odpowiedziałem podając mu drżącą dłonią kopertę z pieniędzmi.
-Świetnie!-Zaśmiał się i wyciągnął nóż z kieszeni.-Widzisz,szkoda mi będzie twoich pięknych oczek panie Malik,ale cóż za błędy trzeba płacić nie sądzisz ? Ah!Nie bój się twojej księżniczce nic już nie grozi.Możesz w spokoju umrzeć Zayn..-Podchodził coraz bliżej,bawiąc się nożem.W oczach pojawiły mi się łzy.Płakałem jak dziecko błagając go by mnie nie zabijał jednak ten bezlitośnie wbił mi nóż w brzuch ostatnie co zobaczyłem to halucynacja Uśmiech Vann, i urywki z życia,potem była już tylko ciemność...żegnaj Kochanie ...
*****
Jak myślicie Zayn przeżyje?Czy moze nie?
Minęło już parę tygodni odkąd odzyskałem Vanesse. Jenak wspólnik,tego faceta dawał o sobie znać.Nie mówiłem nic Van i nie powiem...
Tego dnia,to ja wstałem pierwszy spojrzałem na leżącą obok mnie dziewczynę i ucałowałem ją delikatnie w czoło.Byłem niemal pewny,że widzę ją ostatni raz.Przebudziła się i spojrzała na mnie zaspanym wzrokiem z uśmiechem na ustach.-Już wstałeś?-Spytała patrząc mi głęboko w oczy,wyczuła mój strach,wyczuła,że coś jest nie tak.
-Amm..tak muszę wyjść,...do sklepu.-Skłamałem.Skłamałem,ale co miałem powiedzieć ''Hej kochanie,dziś widzisz mnie ostatni raz ponieważ wspólnik faceta, który Cię wtedy porwał chce kasy a wiem,że to podstęp i już nie wrócę''?Nie,nie to by było zbyt drastycznie nieprawdaż?Dziewczyna patrzyła na mnie podejrzliwie.
-Kłamiesz,-westchnęła.-Czuje,że kłamiesz.-Dodała i posłała mi smutne spojrzenie.
-Kochanie,wydaje Ci się.-Grałem na czas,odpuści.
-Przestań!Znów,to robisz Zayn?Znów chcesz kłamać,chcesz mnie oszukiwać?-Łzy zbierały się w jej oczach.'Gdybyś tylko wiedziała,że nigdy nie przestałem kłamać,ale przecież Cię kocham...' pomyślałem.
-Kochanie uspokój się.Nie oszukuję,obiecuje ci.-Złapałem jej delikatną dłoń i przyłożyłem ją sobie do policzka-Obiecuje..-Wyszeptałem. Jestem pieprzonym kłamcą,chujem i kłamcą !
-Eh,-Westchnęła patrząc w moje tęczówki.
Pocałowałem ją i wyszedłem z pokoju.W salonie byli już wszyscy chłopcy.Patrzyłem na nich stojąc w korytarzu.
-Do zobaczenia !-Rzuciłem trzaskając drzwiami.Kogo ja oszukuję?Więcej ich nie zobaczę.Przerażony szedłem w wyznaczone miejsce.Stara,opuszczona kamienica,no tak typowe.
-No,no,no kogo mu tu mamy Pan Malik- Z szyderczym uśmiechem podszedł do mnie.-Masz kasę?
-Mam.-Odpowiedziałem podając mu drżącą dłonią kopertę z pieniędzmi.
-Świetnie!-Zaśmiał się i wyciągnął nóż z kieszeni.-Widzisz,szkoda mi będzie twoich pięknych oczek panie Malik,ale cóż za błędy trzeba płacić nie sądzisz ? Ah!Nie bój się twojej księżniczce nic już nie grozi.Możesz w spokoju umrzeć Zayn..-Podchodził coraz bliżej,bawiąc się nożem.W oczach pojawiły mi się łzy.Płakałem jak dziecko błagając go by mnie nie zabijał jednak ten bezlitośnie wbił mi nóż w brzuch ostatnie co zobaczyłem to halucynacja Uśmiech Vann, i urywki z życia,potem była już tylko ciemność...żegnaj Kochanie ...
*****
Jak myślicie Zayn przeżyje?Czy moze nie?
Przepraszam,wielki błąd :(
Wiem,że dawno nie było rozdziału,ale mam na głowie 3 blogi czy to za dużo?Być może.
Oczywiście w wolnej chwili wstawię rozdział i przepraszam,że tak długo na niego czekacie o ile wgl jeszcze ktoś to czyta.
Oczywiście w wolnej chwili wstawię rozdział i przepraszam,że tak długo na niego czekacie o ile wgl jeszcze ktoś to czyta.
czwartek, 4 października 2012
Informacja...
Przepraszam,że nie pojawiają się nowe rozdziały,ale nie mam zbytnio czasu ani weny so sorry : C postaram się jakoś to nadgonić może jak będę miała chwilę wolnego jeszcze raz przepraszam :c
piątek, 17 sierpnia 2012
Rozdział 2.
***Oczami Zayn'a***
Obudziłem się, spojrzałem na burdel który panował w pokoju ,chwyciłem telefon była 12:34.Wstałem ogarnąłem się i zszedłem do salonu ku mojemu zdziwieniu chłopacy siedzieli zapłakani tuląc się do siebie.
-Ej chłopaki co jest?-Spytałem zdziwiony.
-Co jest?!Ty się kurwa pytasz co jest?! Mam ochotę Cie zabić,to jest !-Niall podszedł do mnie krzyczał popychając mnie na ścianę kiedy wymierzał cios w moją twarz Harry złapał go za rękę.
-Zostaw nie warto.-Wydukał ocierając łzę.
-Ktoś mi powie co się dzieje?! Chciałbym wiedzieć za co chcesz mnie pobić idioto!-Wrzasnąłem wywołując jeszcze bardziej nerwową atmosferę.-I gdzie do cholery jest Vanessa ?!-Dodałem.Kiedy tylko usłyszeli ''Vanessa'' jeszcze bardziej wybuchnęli płaczem Louis wtulił się w Harry'ego a Niall w Liam'a.
-Vanessa nie wróciła na noc. Nie wiedzieliśmy co z nią jest .Ty spałeś więc ja odebrałem twój telefon nic nie mówiłem a facet ,który dzwonił powiedział ,że mają Vanesse ,że już nigdy jej nie zobaczysz , że jej śmierć będzie karą za to co zrobiłeś za to co jesteś mu winien i... i... powiedział ,że masz wybrać ,albo twoja śmierć ,albo Vanessy.-Niall mówił do mnie zacinając się przez łzy jednak zrozumiałem wszystko.Wiem kto to , wiem czego chce ,chce mojej śmierci.Chwyciłem telefon i wystukałem na klawiaturze drżącymi rękoma numer do gościa ,który ma teraz Van.Kilka sygnałów-odebrał.
-Zostaw Vanesse w spokoju! Wypuść ją ty sukinsynu! To sprawa wyłącznie między nami!-krzyczałem na niego jak opętany.
-Żałosny jesteś.Twoja lalunia zapłaci za to co zrobiłeś. Zapłaci za wszystkie twoje błędy Zayn... za wszystkie...
-Nawet tak nie mów ! Co mam zrobić żebyście ją wypuścili ?!
-Chcesz umrzeć za jakąś dupę?Czyżby Malik spoważniał ? Mam Ci gówniarzu przypomnieć ile razy ją zdradziłeś?No,no policz sobie ile razy ją zdradziłeś...dużo prawda ?A teraz zamknij ten wymodelowany ryj i słuchaj.Moja siostra przez Ciebie nie żyję , więc twoja kochana laseczka skończy tak samo... no może z drobną różnicą.
-Co ! Zdrady mi wybaczała , zresztą co Cie to obchodzi ! Przecież twoja siostra się zabiła , ja jej nic nie zrobiłem ! Jaką różnicą !?
-To twoja wina ,że się zabiła zostawiłeś ją i to dla tej suki ,która teraz Cierpi tak jak cierpiała moja siostra !Różnica ?Jaką różnicą? Taką ,że tą twoją Vaneskę będzie bolało dużooo bardziej!
-Nie dotykaj jej! Nie masz prawa jej nic zrobić ! Ona jest niewinna nie mieszaj jej w to !
-Zajęła miejsce mojej siostry!Wiesz chyba przyjemniej było by patrzeć jak ty zdychasz .To co przyjedziesz tutaj i umrzesz zamiast niej , czy chcesz się pożegnać ze swoją ślicznotką ?
-Dam Ci , tyle kasy ile chcesz ,tylko ją zostaw ?!
-Nie chce kasy Malik , chce twojej śmierci... Chce śmierć was obojga.
-Psychol!
-Zayn !Zayn jestem w jakimś lesie ,dom! Dom w lesie !Zayn ratun.... -Słyszałem krzyk Van krzyczała do mnie po chwili w moich uszach było słychać już tylko dźwięk oznaczający ,że ten sukinsyn odłożył telefon .
Chłopacy tępo wpatrywali się we mnie .Gubili się ja też się gubiłem.
-Zan kurwa !Co tu się dzieje o co chodzi !Dlaczego on chce zabić Vanessę!-Harry nie wytrzymał napięcia krzyczał na mnie bym wszystko wyjaśnił.Każdy uważa ,że nie kocham Van ,że jest tylko kolejną zabawką.Nie,nie prawda kocham ją , a zdrady były tylko wynikiem mojego charakteru.Oddałbym za nią życie...Oddam za nią życie.
-Pamiętacie Kate , moją poprzednią dziewczynę ? Zdradzałem ją , bardzo często nie układało nam się w końcu poznałem Vanessę poraz pierwszy się zakochałem , naprawdę się zakochałem.Powiedziałem Kate,że to koniec ona popełniła samobójstwo kila dni później.Facet który porwał Van jest jej bratem chce ją zabić ,żebym wiedział jak to jest stracić kogoś bliskiego obwinia ją za to ,że zostawiłem jego siostrę.Przez jakiś czas wystarczała mu kasa którą dostawał ode mnie jednak z czasem zaczął żądać żebym zerwał z Vanessą,by ona zabiła się tak jak jego siostra-Nie zgodziłem się. Przez ostatnie kilka tygodni szantażował mnie, dowiedział się o próbie samobójczej Vanessy , mówił że zabije ją . Lekceważyłem to do teraz.Tak jak słyszeliście ,albo zginę ja albo Van. Przepraszam was chłopaki ,ale szukajcie kogoś do zespołu na moje miejsce i opiekujcie się nią .-Płakałem jak dzieciak nie pozwolę jej umrzeć za moje błędy.
-Zayn żartujesz ?! Idź na policję ! Nie możesz odejść !-Podeszli do mnie wszyscy i przytulili mnie mocno.Ostatni raz czułem zapach każdego z nich .Ostatni raz widziałem piękne loczki Harry'ego , ostatni raz widziałem uśmiech Louis'a , oczy Niall'a , ostatni raz poczułem bezinteresowną pomoc Liam'a . Będzie mi ich brakowało.Kiedy chciałem wyciągnąć telefon Liam złapał mnie za rękę.
-Ona krzyczała coś o domu w lesie. Kiedy byłeś z Kate byliście na wakacjach , czy to nie aby przypadkiem tam ?
-Liam , masz racje to może być tam ! -W moich oczach zabłysnęły małe iskierki.Wyciągnąłem kluczyki i pojechałem na komisariat.Opowiedziałem wszystko Policji , zaplanowaliśmy akcję. Wsiadłem do mojego czarnego samochodu radiowóz jechał tuż za mną.Dojechałem do lasu zobaczyłem ten dom , jego samochód.Podszedłem do drzwi wyciągnąłem telefon i zadzwoniłem do niego po chwili stał już przede mną otworzył drzwi i głupkowato się uśmiechnął .
-Nie wejdę tam. Zabij mnie tutaj ,ale najpierw ją puść ! Daj mi się z nią pożegnać !-Spojrzałem na niego miał w oczach pustkę był zimny jak lód.
-Wcale nie chcę żebyś tam wchodził , chcę wyprowadzić twoją księżniczkę . Niech patrzy jak zdychasz!- Otworzył drzwi jeszcze szerzej ujrzałem Vanessę moją kochaną Van. Miała ręce związane sznurem miała na twarzy ślady po uderzeniach i zaschniętą krew dla mnie nadal była piękna. W jej oczach widziałem strach. Próbowała się wyrwać by mnie przytulić ,wiedziała co chcę zrobić chciała się ze mną pożegnać nie wiedziała co planuje Policja.Gdy po raz kolejny chciała się wyrwać dostała w twarz , upadła na ziemię , Odruchowo krzyknąłem na tego sukinsyna wtedy wkroczyła policja zakuli go w kajdanki i wpakowali do radiowozu.Jeden z policjantów rozwiązał ręce Vanessie pomimo tego iż przeżywała to wszystko przeze mnie rzuciła mi się na szyję przeraźliwie płacząc, gładziłem ją po jej pięknych długich włosach. Wsiedliśmy do samochodu jechałem tuż za radiowozem , nie chciała iść do szpitala bała się.
-To nie koniec Zayn...-Wyszeptała nadal łkając.
-Koniec kochanie złapali go , już nic nam nie grozi.-Jedną ręka złapałem jej dłoń, drugą trzymałem kierownicę.
-Zayn , ale ich było dwóch ... -Powiedziała już trochę głośniej .
-Jesteś pewna ? -Spojrzałem na nią z przerażeniem.
-Jestem pewna , to nie koniec to dopiero początek ... -Znów cho szeptała.
Dojechaliśmy pod komisariat , właśnie wyprowadzali go z radiowozu.
-To nie koniec Malik! Twoja laska jeszcze będzie martwa ! I ty też ! -Krzyknął do nas popatrzyliśmy na siebie Vanessa złapał mnie za rękę . Miała rację to nie koniec ... to początek.
********************************
Mam nadzieje ,ze się wam podoba chociaż ja nie jestem zadowolona z tego rozdziału : /
Obudziłem się, spojrzałem na burdel który panował w pokoju ,chwyciłem telefon była 12:34.Wstałem ogarnąłem się i zszedłem do salonu ku mojemu zdziwieniu chłopacy siedzieli zapłakani tuląc się do siebie.
-Ej chłopaki co jest?-Spytałem zdziwiony.
-Co jest?!Ty się kurwa pytasz co jest?! Mam ochotę Cie zabić,to jest !-Niall podszedł do mnie krzyczał popychając mnie na ścianę kiedy wymierzał cios w moją twarz Harry złapał go za rękę.-Zostaw nie warto.-Wydukał ocierając łzę.
-Ktoś mi powie co się dzieje?! Chciałbym wiedzieć za co chcesz mnie pobić idioto!-Wrzasnąłem wywołując jeszcze bardziej nerwową atmosferę.-I gdzie do cholery jest Vanessa ?!-Dodałem.Kiedy tylko usłyszeli ''Vanessa'' jeszcze bardziej wybuchnęli płaczem Louis wtulił się w Harry'ego a Niall w Liam'a.
-Vanessa nie wróciła na noc. Nie wiedzieliśmy co z nią jest .Ty spałeś więc ja odebrałem twój telefon nic nie mówiłem a facet ,który dzwonił powiedział ,że mają Vanesse ,że już nigdy jej nie zobaczysz , że jej śmierć będzie karą za to co zrobiłeś za to co jesteś mu winien i... i... powiedział ,że masz wybrać ,albo twoja śmierć ,albo Vanessy.-Niall mówił do mnie zacinając się przez łzy jednak zrozumiałem wszystko.Wiem kto to , wiem czego chce ,chce mojej śmierci.Chwyciłem telefon i wystukałem na klawiaturze drżącymi rękoma numer do gościa ,który ma teraz Van.Kilka sygnałów-odebrał.
-Zostaw Vanesse w spokoju! Wypuść ją ty sukinsynu! To sprawa wyłącznie między nami!-krzyczałem na niego jak opętany.-Żałosny jesteś.Twoja lalunia zapłaci za to co zrobiłeś. Zapłaci za wszystkie twoje błędy Zayn... za wszystkie...
-Nawet tak nie mów ! Co mam zrobić żebyście ją wypuścili ?!
-Chcesz umrzeć za jakąś dupę?Czyżby Malik spoważniał ? Mam Ci gówniarzu przypomnieć ile razy ją zdradziłeś?No,no policz sobie ile razy ją zdradziłeś...dużo prawda ?A teraz zamknij ten wymodelowany ryj i słuchaj.Moja siostra przez Ciebie nie żyję , więc twoja kochana laseczka skończy tak samo... no może z drobną różnicą.
-Co ! Zdrady mi wybaczała , zresztą co Cie to obchodzi ! Przecież twoja siostra się zabiła , ja jej nic nie zrobiłem ! Jaką różnicą !?
-To twoja wina ,że się zabiła zostawiłeś ją i to dla tej suki ,która teraz Cierpi tak jak cierpiała moja siostra !Różnica ?Jaką różnicą? Taką ,że tą twoją Vaneskę będzie bolało dużooo bardziej!
-Nie dotykaj jej! Nie masz prawa jej nic zrobić ! Ona jest niewinna nie mieszaj jej w to !
-Zajęła miejsce mojej siostry!Wiesz chyba przyjemniej było by patrzeć jak ty zdychasz .To co przyjedziesz tutaj i umrzesz zamiast niej , czy chcesz się pożegnać ze swoją ślicznotką ?
-Dam Ci , tyle kasy ile chcesz ,tylko ją zostaw ?!
-Nie chce kasy Malik , chce twojej śmierci... Chce śmierć was obojga.
-Psychol!
-Zayn !Zayn jestem w jakimś lesie ,dom! Dom w lesie !Zayn ratun.... -Słyszałem krzyk Van krzyczała do mnie po chwili w moich uszach było słychać już tylko dźwięk oznaczający ,że ten sukinsyn odłożył telefon .
Chłopacy tępo wpatrywali się we mnie .Gubili się ja też się gubiłem.
-Zan kurwa !Co tu się dzieje o co chodzi !Dlaczego on chce zabić Vanessę!-Harry nie wytrzymał napięcia krzyczał na mnie bym wszystko wyjaśnił.Każdy uważa ,że nie kocham Van ,że jest tylko kolejną zabawką.Nie,nie prawda kocham ją , a zdrady były tylko wynikiem mojego charakteru.Oddałbym za nią życie...Oddam za nią życie.
-Pamiętacie Kate , moją poprzednią dziewczynę ? Zdradzałem ją , bardzo często nie układało nam się w końcu poznałem Vanessę poraz pierwszy się zakochałem , naprawdę się zakochałem.Powiedziałem Kate,że to koniec ona popełniła samobójstwo kila dni później.Facet który porwał Van jest jej bratem chce ją zabić ,żebym wiedział jak to jest stracić kogoś bliskiego obwinia ją za to ,że zostawiłem jego siostrę.Przez jakiś czas wystarczała mu kasa którą dostawał ode mnie jednak z czasem zaczął żądać żebym zerwał z Vanessą,by ona zabiła się tak jak jego siostra-Nie zgodziłem się. Przez ostatnie kilka tygodni szantażował mnie, dowiedział się o próbie samobójczej Vanessy , mówił że zabije ją . Lekceważyłem to do teraz.Tak jak słyszeliście ,albo zginę ja albo Van. Przepraszam was chłopaki ,ale szukajcie kogoś do zespołu na moje miejsce i opiekujcie się nią .-Płakałem jak dzieciak nie pozwolę jej umrzeć za moje błędy.
-Zayn żartujesz ?! Idź na policję ! Nie możesz odejść !-Podeszli do mnie wszyscy i przytulili mnie mocno.Ostatni raz czułem zapach każdego z nich .Ostatni raz widziałem piękne loczki Harry'ego , ostatni raz widziałem uśmiech Louis'a , oczy Niall'a , ostatni raz poczułem bezinteresowną pomoc Liam'a . Będzie mi ich brakowało.Kiedy chciałem wyciągnąć telefon Liam złapał mnie za rękę.-Ona krzyczała coś o domu w lesie. Kiedy byłeś z Kate byliście na wakacjach , czy to nie aby przypadkiem tam ?
-Liam , masz racje to może być tam ! -W moich oczach zabłysnęły małe iskierki.Wyciągnąłem kluczyki i pojechałem na komisariat.Opowiedziałem wszystko Policji , zaplanowaliśmy akcję. Wsiadłem do mojego czarnego samochodu radiowóz jechał tuż za mną.Dojechałem do lasu zobaczyłem ten dom , jego samochód.Podszedłem do drzwi wyciągnąłem telefon i zadzwoniłem do niego po chwili stał już przede mną otworzył drzwi i głupkowato się uśmiechnął .
-Nie wejdę tam. Zabij mnie tutaj ,ale najpierw ją puść ! Daj mi się z nią pożegnać !-Spojrzałem na niego miał w oczach pustkę był zimny jak lód.
-Wcale nie chcę żebyś tam wchodził , chcę wyprowadzić twoją księżniczkę . Niech patrzy jak zdychasz!- Otworzył drzwi jeszcze szerzej ujrzałem Vanessę moją kochaną Van. Miała ręce związane sznurem miała na twarzy ślady po uderzeniach i zaschniętą krew dla mnie nadal była piękna. W jej oczach widziałem strach. Próbowała się wyrwać by mnie przytulić ,wiedziała co chcę zrobić chciała się ze mną pożegnać nie wiedziała co planuje Policja.Gdy po raz kolejny chciała się wyrwać dostała w twarz , upadła na ziemię , Odruchowo krzyknąłem na tego sukinsyna wtedy wkroczyła policja zakuli go w kajdanki i wpakowali do radiowozu.Jeden z policjantów rozwiązał ręce Vanessie pomimo tego iż przeżywała to wszystko przeze mnie rzuciła mi się na szyję przeraźliwie płacząc, gładziłem ją po jej pięknych długich włosach. Wsiedliśmy do samochodu jechałem tuż za radiowozem , nie chciała iść do szpitala bała się.-To nie koniec Zayn...-Wyszeptała nadal łkając.
-Koniec kochanie złapali go , już nic nam nie grozi.-Jedną ręka złapałem jej dłoń, drugą trzymałem kierownicę.
-Zayn , ale ich było dwóch ... -Powiedziała już trochę głośniej .
-Jesteś pewna ? -Spojrzałem na nią z przerażeniem.
-Jestem pewna , to nie koniec to dopiero początek ... -Znów cho szeptała.
Dojechaliśmy pod komisariat , właśnie wyprowadzali go z radiowozu.
-To nie koniec Malik! Twoja laska jeszcze będzie martwa ! I ty też ! -Krzyknął do nas popatrzyliśmy na siebie Vanessa złapał mnie za rękę . Miała rację to nie koniec ... to początek.
********************************
Mam nadzieje ,ze się wam podoba chociaż ja nie jestem zadowolona z tego rozdziału : /
wtorek, 31 lipca 2012
Rozdział 1
Nadchodził już wieczór ,byłam załamana, jak on mógł ?Jak?Tak po prostu znów to zrobił ,znów mnie zdradził.Musiałam odreagować ubrałam jeansy i biały t-shirt,otarłam łzy ,umalowałam się ,uczesałam chwyciłam torebkę i telefon po czym wyszłam z pokoju mijałam salon w którym siedzieli chłopcy byli smutni.Zayn'a tam oczywiście nie było leżał w sypialni pijany.
-Gdzie idziesz?-Spytał Liam.
-Nie ważne. -Odpowiedziałam ubrałam buty, narzuciłam na ramiona bluzę szybkim krokiem wyszłam z domu.Zmierzałam w kierunku jakiegokolwiek klubu w końcu znalazłam go , muzyka grała bardzo głośno.Weszłam do środka od razu popędziłam do baru zamówiłam ,drinka ,potem następnego i następnego i następnego... w końcu wypiłam chyba z cztery , kręciło mi się w głowie nie widziałam co się dzieje podszedł do mnie jakiś facet ,natarczywie przytulał się do mnie ,odpychałam go jednak byłam za bardzo pijana i chwiałam się gdy tylko facet mnie dotknął.
-Ej mała idziesz ze mną ?!-Mówił chcąc przekrzyknąć muzykę.
-Nie!
To nie było pytanie słoneczko-Zaśmiał się .Chciałam odejść, ale on ścisnął moją rękę i przyciągnął mnie do siebie.Ciągnął mnie za rękę w stronę wyjścia wyrywałam się jednak byłam zbyt słaba.
-Puść mnie!-Wrzeszczałam jak idiotka.
-Chyba nie sądzisz ,że Cię puszcze hmm?!-Zaśmiał się szyderczo, byliśmy teraz na jakimś ciemnym parkingu popychał mnie w stronę czarnego samochodu, próbował mnie do niego wciągnąć szarpałam się , uderzył mnie w twarz.
-Czego ty w ogóle chcesz !?-Krzyknęłam łapiąc się za piekący policzek.
-Podziękuj swojemu chłopakowi,sukinsyn!Zapłaci mi za wszystko co zrobił!-Kolejny raz oberwałam.Bałam się płakałam.Mam teraz cierpieć za błędy Zayna...
-No wsiadaj !-Warknął wpychając mnie do środka samochodu.Za kierownicą siedział jeszcze jeden gość, wyglądali tak samo łysi , czarne dresy i nieprzyjemne wyrazy twarzy.Zatrzasnął drzwi nie mogłam nic zrobić.
-Gdzie mnie zabieracie !Zostawcie mnie! - Uderzałam o rękoma o siedzenie.
-Zamknij tą śliczną mordkę bo nie będę miły !-Spojrzał na mnie spod byka.
-Co wy do cholery ode mnie chcecie !?
-Pomyśl,księżniczko albo twój kochany zrobi to co chcemy,zapłaci za to co zrobił , albo będzie oglądał twój Pogrzeb.Zrozumiałaś!?-Pocałował mnie w policzek z obrzydzeniem przetarłam go ręką. Samochód zatrzymał się było ciemno cholernie ciemno, jakiś dom w środku lasu tyle udało mi się zobaczyć , jeden z tych łysych idiotów złapał mnie za rękę i zaciągnął do tego domu, było w nim okropnie , w całym pomieszczeniu unosił się dym papierosowy i woń alkoholu.Jeden z nich popchnął mnie na sofę związał mi ręce jakimś sznurkiem podniósł mnie i postawił naprzeciwko siebie złapał mnie za podbródek i uniósł tak bym patrzyła mu w oczy bolało cholernie bolało , syknęłam. Zaśmiał uderzył mnie w twarz upadłam na zimną podłogę skuliłam się płacząc bujałam się w przód i w tył .Stali nade mną i śmiali się po prostu śmiali się z mojego cierpienia.
******************************
Wiem ,że prolog w ogóle nie wskazywał na to co dzieje się w pierwszym rozdziale ,ale to było celowe. Oczywiście w Prologu pojawiają się wzmianki o zachowaniu Zayn'a.Więc przepraszam jeżeli ktoś myślał ,że będzie to opowiadanie o trochę innej treści. Mam nadzieje ,że taka akacja też wam się podoba : )
-Gdzie idziesz?-Spytał Liam.
-Nie ważne. -Odpowiedziałam ubrałam buty, narzuciłam na ramiona bluzę szybkim krokiem wyszłam z domu.Zmierzałam w kierunku jakiegokolwiek klubu w końcu znalazłam go , muzyka grała bardzo głośno.Weszłam do środka od razu popędziłam do baru zamówiłam ,drinka ,potem następnego i następnego i następnego... w końcu wypiłam chyba z cztery , kręciło mi się w głowie nie widziałam co się dzieje podszedł do mnie jakiś facet ,natarczywie przytulał się do mnie ,odpychałam go jednak byłam za bardzo pijana i chwiałam się gdy tylko facet mnie dotknął.
-Ej mała idziesz ze mną ?!-Mówił chcąc przekrzyknąć muzykę.
-Nie!
To nie było pytanie słoneczko-Zaśmiał się .Chciałam odejść, ale on ścisnął moją rękę i przyciągnął mnie do siebie.Ciągnął mnie za rękę w stronę wyjścia wyrywałam się jednak byłam zbyt słaba.
-Puść mnie!-Wrzeszczałam jak idiotka.
-Czego ty w ogóle chcesz !?-Krzyknęłam łapiąc się za piekący policzek.
-Podziękuj swojemu chłopakowi,sukinsyn!Zapłaci mi za wszystko co zrobił!-Kolejny raz oberwałam.Bałam się płakałam.Mam teraz cierpieć za błędy Zayna...
-No wsiadaj !-Warknął wpychając mnie do środka samochodu.Za kierownicą siedział jeszcze jeden gość, wyglądali tak samo łysi , czarne dresy i nieprzyjemne wyrazy twarzy.Zatrzasnął drzwi nie mogłam nic zrobić.
-Gdzie mnie zabieracie !Zostawcie mnie! - Uderzałam o rękoma o siedzenie.
-Zamknij tą śliczną mordkę bo nie będę miły !-Spojrzał na mnie spod byka.
-Co wy do cholery ode mnie chcecie !?
-Pomyśl,księżniczko albo twój kochany zrobi to co chcemy,zapłaci za to co zrobił , albo będzie oglądał twój Pogrzeb.Zrozumiałaś!?-Pocałował mnie w policzek z obrzydzeniem przetarłam go ręką. Samochód zatrzymał się było ciemno cholernie ciemno, jakiś dom w środku lasu tyle udało mi się zobaczyć , jeden z tych łysych idiotów złapał mnie za rękę i zaciągnął do tego domu, było w nim okropnie , w całym pomieszczeniu unosił się dym papierosowy i woń alkoholu.Jeden z nich popchnął mnie na sofę związał mi ręce jakimś sznurkiem podniósł mnie i postawił naprzeciwko siebie złapał mnie za podbródek i uniósł tak bym patrzyła mu w oczy bolało cholernie bolało , syknęłam. Zaśmiał uderzył mnie w twarz upadłam na zimną podłogę skuliłam się płacząc bujałam się w przód i w tył .Stali nade mną i śmiali się po prostu śmiali się z mojego cierpienia.
******************************
Wiem ,że prolog w ogóle nie wskazywał na to co dzieje się w pierwszym rozdziale ,ale to było celowe. Oczywiście w Prologu pojawiają się wzmianki o zachowaniu Zayn'a.Więc przepraszam jeżeli ktoś myślał ,że będzie to opowiadanie o trochę innej treści. Mam nadzieje ,że taka akacja też wam się podoba : )
niedziela, 29 lipca 2012
Przepraszam.
Przepraszam ,że tak długo nie dodaje rozdziału ale zwyczajnie nie mam na niego pomysłu .Postaram się coś dodać w Czwartek lub wtorek .Jeszcze raz przepraszam :(
środa, 25 lipca 2012
Prolog.
Myślałam że życie z
gwiazdą będzie super tym czasem moje
życie to koszmar .Ciągłe kłótnie,wyjazdy,rozstania oczekiwanie kiedy wróci.
Wstałam , rozejrzałam się po pokoju Zayn leżał obok mnie łza spłynęła po moim policzku chyba, tylko kiedy śpi nie kłócimy się.Otworzyłam szafę ubrałam T-shirt,czarne legginsy i Vans'y włosy uczesałam w niedbałego koka.Po czym zeszłam do kuchni zaczęłam robić sobie śniadanie,gdy smarowałam Croissanta dżemem do pomieszczenia wszedł Liam.
Wstałam , rozejrzałam się po pokoju Zayn leżał obok mnie łza spłynęła po moim policzku chyba, tylko kiedy śpi nie kłócimy się.Otworzyłam szafę ubrałam T-shirt,czarne legginsy i Vans'y włosy uczesałam w niedbałego koka.Po czym zeszłam do kuchni zaczęłam robić sobie śniadanie,gdy smarowałam Croissanta dżemem do pomieszczenia wszedł Liam.
-Wczoraj znów się
kłóciliście prawda ? –Spytał z nadzieją
w głosie, że powiem nie.Jak małe dziecko pragnął usłyszeć,że było dobrze .
-Tak .Kłóciliśmy się ...-Powiedziałam a po moim policzku
spłynęła łza , Liam podszedł do mnie i przytulił mnie.
-Wszystko będzie dobrze Vanessa.-Wyszeptał mi do ucha.Po chwili
wróciłam do robienia śniadania a chłopak zaczął smażyć jajecznicę.Zjadłam,umyłam naczynia i usiadłam przy stole przyglądając się chłopakomPo
kilku minutach wszyscy byli już przy
stole prócz Zayn' a.Kiedy zszedł na dół przywitał się z chłopakami a mnie zignorował .
-Cześć Zayn .-Powiedziałam .Nie odpowiedział –Cześć
Zayn!-Powtórzyłam głośniej.Po chwili płacząc krzyczałam-Sądzisz że ignorując
mnie robisz dobrze to że mnie nie kochasz,nie oznacza że Ja ciebie też nie !Ja cie kocham a ty udajesz!Jesteś
pieprzonym dupkiem !Wyprowadzam się mam
cie dość !-Krzyczałam dławiąc się łzami
, Malik wzruszył tylko ramionami.
-Nie mam gdzie iść proszę Liam pożycz mi trochę kasy na hotel.-Wyszeptałam do Liam' a .
-Nigdzie nie idziesz zostajesz tu,wiem że się kłóc...-Nie
dokończył przerwałam mu
-On w ogóle się nie
przejął tym co powiedziałam .To koniec Liam koniec...-Przytuliłam się do niego
mocno i pobiegłam do łazienki zamknęłam się w niej po chwili wszyscy walili w
drzwi.
-Otwórz błagam!-Krzyczał Niall,potem Louis,Liam i Harry.Zayn' a tam nie było.Wzięłam żyletkę i wykonałam cięcie widocznie usłyszeli jak
opadam na ziemię bo po chwili
jakimś cudem znaleźli się w
środku.Traciłam kontrolę nad swoim
ciałem,oczy same mi się zamykały.
-Nie chciałem żebyś to zrobiła,Ja nie chciałem aż tak Ja
przepraszam kochanie!-Słyszałam głos Malika teraz gdy mnie traci to sobie
przypomniał.
-Macie mnie z głowy.-Wyszeptałam i już nie walczyłam by nie zasnąć po prostu zamknęłam oczy i nie chciałam
ich w ogóle otwierać...
Otworzyłam oczy rozejrzałam się
po pokoju nie był to mój pokój
to był szpital na krześle spał Zayn trzymając mnie za
rękę gwałtownie zabrałam ją od niego
wtedy się obudził miał całe oczy zapłakane.
-Kochanie jak się czujesz?-Spytał z troską popatrzyłam na niego czy to możliwe że
się martwił ?Nie obchodziło mnie to co
on teraz czuje.
-To przez ciebie tu jestem !Wyjdź nienawidzę Cię! Mam Cie
dość !-Krzyczałam nie mogłam się opanować do Sali wbiegła pozostała czwórka. –WYJDŹ!-Ostatni raz
krzyknęłam i schowałam twarz w dłoniach.
-Kocham cię i
przepraszam ...-Wyszeptał Zayn wstając z krzesła .Wyszedł.Chłopacy zaczęli
mnie tulić i pytać dlaczego.
-Bo mam dość kłótni !Obiecuje że jak mnie wypiszą natychmiast zniknę.–Wytłumaczyłam.
-Zayn siedział przy twoim łóżku przez cały czas, przez
całe 5 dni nie jadł ,nie pił siedział i
płakał, przepraszał ,prosił żebyś otworzyła oczy żebyś była z nim mówił ,że gdyby mógł cofnął by czas i nie
kłócił się z tobą. –Tłumaczył go Liam .Popatrzyłam na chłopaków pokiwali głowami na znak,że Liam mówi prawdę .
Poprosiłam Niall' a żeby go zawołał.Chłopcy wyszli a ja i Malik
zostaliśmy sami.Patrzyłam na niego on na mnie,siedzieliśmy w ciszy zaczęłam płakać przytulił mnie nie miałam siły go
odepchnąć wtuliłam się w niego. Nareszcie
mój Zayn wrócił.
Przez pierwszy tydzień odwiedzał mnie codziennie.Potem co kilka dni ,aż w końcu przestał w ogóle przychodzić.Czy mnie to dziwiło?Ani trochę.
-Gg-gdzie Zayn?-Jąkałam się.
-On jest... –Przeciągał Lou.
-...Chory !-Krzyknął
Niall.Westchnęłam i ruszyłam z chłopcami do domu gdy
dojechaliśmy natychmiast pobiegłam do
sypialni.
-Chłopacy mówili że jesteś cho...-Mówiłam jednak przerwałam
!On nie był chory on był pijany!
-Nie krzycz błagam ...-Wyszeptał.Rozejrzałam się po sypialni ,damskie ciuchy były porozrzucane po podłodze.To nie były moje ciuchy.Zapłakałam kolejna łza wywołana JEGO zachowaniem spłynęła po moim policzku.Zayn wstał i szedł w moją stronę.Uderzyłam go w policzek po czym z płaczem uciekłam z pokoju.
-Vanessa zaczekaj!-Malik krzyknął za mną.
-Nienawidzę Cię!-Odkrzyknęłam.Chciałam wybiec z domu ,ale Liam mnie zatrzymał.
-Poczekaj.Spokojnie nie wychodź.Harry i Louis z nim porozmawiają.Co chcesz zrobić?-Payne objął mnie ramieniem i przycisnął do siebie , wtuliłam się w jego klatę.
-A jak myślisz?!Tego samego co kilka tygodni temu na pewno nie zrobię!Nie jest tego wart!Po prostu nie wiem!
-Posłuchaj. Dopóki Nicole jest w Polsce,śpij w jej pokoju.-Podpowiedział mi Li.
-W tym samy domu co on !Wolę już pod mostem!-Wciąż płakałam.
-Vanessa...
-Dobrze!Okey!Ale nie chce go widzieć!-Krzyknęłam odsunęłam się od Liam' a.Wbiegłam do pokoju Nicole i zamknęłam się na klucz.Nie mam zamiaru z niego wychodzić.
*************************************
Mam nadzieje,że prolog nie był nudny ? :) Zostawiajcie komentarze, Bardzo mi na nich zależy :)
Bohaterowie.
Nicole Street(17lat)-Przyjaciółka Vanessy .Mieszka w Londynie.Trenuje tenis ziemny wraz z Van.Lubi dobre imprezy,zakupy,papierosy i alkohol.Kręcą ją Blondyni i niebieskie oczy.Nie znosi prostaków, nachalnych facetów i sztucznej niewinności.
Harry Edward Styles(18lat) -Członek Zespołu One Direction.
Niall James Horan(19lat)- Członek zespołu One Direction.
Liam James Payne(19lat)-Członek Zespołu One Direction.
Louis William Tomlinson(20lat)-Członek zespołu One Direction.
Subskrybuj:
Posty (Atom)








